Irlandię czeka fala strajków. Ponad 100 tys. pracowników protestuje, szkoły mogą zostać zamknięte

W Irlandii narasta spór pomiędzy rządem a pracownikami sektora publicznego. Ponad 100 tysięcy osób zatrudnionych m.in. w ochronie zdrowia, administracji i oświacie rozpoczęło w środę akcję protestacyjną. Na razie polega ona na wykonywaniu wyłącznie obowiązków wynikających z regulaminów i umów o pracę, jednak związki zawodowe już zapowiadają znacznie ostrzejsze działania w październiku.

IrlandiaIrlandia
Źródło zdjęć: © pixabay | redakcja ipolska24.pl

Protest przybrał formę tzw. work-to-rule. Oznacza to, że pracownicy nie wykonują dodatkowych zadań i nie pozostają w pracy poza ustalonymi godzinami, jeśli nie wynika to bezpośrednio z ich obowiązków.

Do akcji przystąpiły m.in. pielęgniarki i położne zrzeszone w Irish Nurses and Midwives Organisation. Organizacja zapowiedziała, że personel medyczny nadal będzie wykonywał wszystkie czynności konieczne do zapewnienia bezpieczeństwa pacjentom. Jednocześnie pracownicy nie zamierzają podejmować dodatkowej, nieodpłatnej pracy ani uczestniczyć w spotkaniach, które nie są bezpośrednio związane z opieką nad chorymi.

W proteście bierze udział również Fórsa, największy związek zawodowy irlandzkiego sektora publicznego. Decyzja o rozpoczęciu akcji uzyskała bardzo silne poparcie członków organizacji – za protestem opowiedziało się 96,6 proc. uczestniczących w głosowaniu.

Do działań przyłączyli się także członkowie SIPTU reprezentujący m.in. pracowników ochrony zdrowia i administracji.

Spór o wynagrodzenia i koszty życia

Źródłem konfliktu są negocjacje dotyczące nowego porozumienia płacowego dla sektora publicznego. Poprzednia umowa wygasła 30 czerwca, a strony nie uzgodniły dotąd nowych zasad.

Związkowcy twierdzą, że rozmowy praktycznie utknęły w martwym punkcie. Według Fórsa jedną z głównych przyczyn jest brak porozumienia w sprawie uwzględnienia rosnących kosztów życia przy ustalaniu nowych wynagrodzeń.

Przedstawiciele SIPTU zwracają uwagę, że funkcjonowanie wielu usług publicznych od lat opiera się także na dodatkowym zaangażowaniu pracowników. Ich zdaniem wobec braku postępów w negocjacjach właśnie ograniczenie tej dodatkowej pracy stało się jednym z podstawowych narzędzi protestu.

Związki apelują jednocześnie do rządu o szybki powrót do rozmów, ostrzegając, że brak kompromisu może doprowadzić do dalszej eskalacji sporu.

Rząd: jesteśmy gotowi do negocjacji

Irlandzkie władze przedstawiają jednak inną wersję wydarzeń. Resort odpowiedzialny za wydatki publiczne przekazał nadawcy RTÉ, że przedstawiciele rządu są gotowi do rozmów, a decyzja związków o rozpoczęciu protestów zamiast kontynuowania negocjacji może uderzyć przede wszystkim w mieszkańców korzystających z usług publicznych.

Rząd argumentuje, że osiągnięcie porozumienia będzie możliwe jedynie wtedy, gdy obie strony wrócą do negocjacji bez wcześniejszego stawiania warunków.

Nauczyciele również szykują protest

Obecna akcja może być dopiero początkiem większej fali protestów. Związki nauczycielskie Association of Secondary Teachers Ireland oraz Irish National Teachers' Organisation zapowiedziały, że od 5 października ich członkowie również zaczną wykonywać jedynie obowiązki określone w regulaminach pracy.

Na 14 października zapowiedziano jednodniowy strajk, który może doprowadzić do zamknięcia części szkół w kraju. Według ASTI w proteście może wziąć udział nawet około 20 tysięcy nauczycieli szkół średnich.

INTO, reprezentujące dużą część nauczycieli szkół podstawowych, zapowiedziało kolejny dzień strajku na 21 października.

Działania protestacyjne planują również członkowie Garda Representative Association, organizacji reprezentującej funkcjonariuszy irlandzkiej policji. W tym przypadku postulaty dotyczą przede wszystkim poprawy warunków pracy.

Jeżeli rząd i związki zawodowe nie osiągną porozumienia w najbliższych dniach, październik może przynieść znacznie większe utrudnienia w funkcjonowaniu szkół, administracji oraz części usług publicznych w całej Irlandii.

Wybrane dla Ciebie