Jeszcze niedawno Indie kojarzone były przede wszystkim z elektrowniami węglowymi i gwałtownie rosnącym zapotrzebowaniem na energię. Węgiel nadal pozostaje fundamentem tamtejszej elektroenergetyki i odpowiada za większość faktycznej produkcji prądu, ale struktura zainstalowanych mocy zmienia się w błyskawicznym tempie.
Według danych indyjskiego Ministerstwa Nowej i Odnawialnej Energii na koniec sierpnia 2026 roku kraj dysponował już około 295,6 GW mocy odnawialnych. Po doliczeniu energetyki jądrowej łączna moc źródeł niekopalnych przekraczała 304 GW. Ponad 54 proc. wszystkich zainstalowanych mocy w Indiach przypada obecnie na źródła niezależne od paliw kopalnych.
Ogromną część tej transformacji napędza fotowoltaika. Moc indyjskich elektrowni słonecznych przekroczyła już 168 GW, a wiatrowych 58 GW. Jeszcze w 2014 roku sama fotowoltaika dysponowała mocą poniżej 3 GW.
Zielonej energii przybywa, ale węgiel wciąż dominuje
Wysoki udział OZE w zainstalowanej mocy nie oznacza jeszcze, że ponad połowa prądu zużywanego przez Indie pochodzi ze słońca czy wiatru.
Elektrownie węglowe mogą pracować przez znacznie większą część doby niż instalacje uzależnione od pogody. Fotowoltaika nie produkuje energii w nocy, a generacja z farm wiatrowych może mocno zmieniać się w zależności od warunków atmosferycznych.
Dlatego węgiel nadal odgrywa kluczową rolę w zapewnianiu ciągłości dostaw. Równocześnie rekordowe momenty, w których czyste źródła są w stanie pokrywać bardzo dużą część zapotrzebowania, pokazują skalę zmian dokonujących się w indyjskim systemie.
Problemem staje się jednak coś, co jeszcze kilka lat temu miało znacznie mniejsze znaczenie – infrastruktura.
Elektrownie powstają szybciej niż linie przesyłowe
Farmę fotowoltaiczną czy wiatrową można uruchomić stosunkowo szybko. Znacznie bardziej skomplikowane jest zbudowanie nowych linii wysokiego napięcia, uzyskanie prawa do gruntów, przeprowadzenie procedur administracyjnych i połączenie infrastruktury między poszczególnymi stanami.
Efekt jest paradoksalny. Indie mają coraz więcej czystej energii, ale część potencjalnej produkcji musi być ograniczana, ponieważ sieć nie jest w stanie jej odebrać i przesłać.
Szczególne znaczenie ma to w stanach Gudźarat i Radżastan, gdzie koncentruje się duża część nowych inwestycji w energetykę słoneczną i wiatrową.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna podkreśla, że rozwój połączeń międzyregionalnych jest niezbędny, jeśli Indie mają skutecznie integrować setki gigawatów nowych źródeł. Obecne zdolności przesyłowe pomiędzy regionami przekraczają 120 GW, ale wraz ze wzrostem produkcji konieczne będą dalsze potężne inwestycje.
Magazyny energii mogą być rozwiązaniem
Jednym ze sposobów na ograniczenie strat mają być wielkoskalowe magazyny energii.
Ich zastosowanie pozwoliłoby gromadzić nadwyżki prądu produkowanego w godzinach największego nasłonecznienia i oddawać energię do sieci wieczorem, kiedy fotowoltaika przestaje pracować, a mieszkańcy nadal intensywnie korzystają z klimatyzacji i innych urządzeń elektrycznych.
To szczególnie ważne w Indiach. IEA zwraca uwagę, że klimatyzacja odpowiada już za ponad 10 proc. rocznego zapotrzebowania kraju na energię elektryczną, a podczas najgorętszych letnich nocy może generować nawet około jednej trzeciej zużycia prądu.
Rozbudowa magazynów również wymaga jednak ogromnego kapitału i dostępu do technologii. Koszty finansowania, ceny urządzeń oraz zależność od importowanych komponentów mogą spowalniać inwestycje.
Setki miliardów dolarów potrzebne na transformację
Skala finansowa indyjskiej transformacji jest olbrzymia. Osiągnięcie kolejnych celów energetycznych oznacza nie tylko budowę farm słonecznych i wiatrowych, ale także nowych sieci, magazynów energii, systemów sterowania oraz infrastruktury zapewniającej stabilność dostaw.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna wskazuje, że Indie należą obecnie do państw, w których inwestycje w czystą energetykę rosną szczególnie szybko. W 2024 roku aż 83 proc. inwestycji w indyjskim sektorze elektroenergetycznym było związanych z czystą energią.
Jednocześnie kraj musi mierzyć się z gwałtownym wzrostem konsumpcji.
IEA prognozuje, że do 2030 roku zapotrzebowanie na energię elektryczną w Indiach będzie rosło średnio o około 6,4 proc. rocznie. W ciągu pięciu lat kraj może zwiększyć roczne zużycie o ponad 570 TWh. Wzrost będzie napędzany m.in. przez przemysł, klimatyzację, transport, rolnictwo i rosnące potrzeby gospodarstw domowych.
Wyścig między zapotrzebowaniem a nowymi elektrowniami
To właśnie tutaj rozstrzygnie się powodzenie indyjskiej transformacji.
Kraj musi jednocześnie zaspokajać potrzeby rozwijającej się gospodarki, zapewniać prąd ponad miliardowi mieszkańców, ograniczać emisje i unowocześniać sieć energetyczną. Rozwój centrów danych, przemysłu elektronicznego, elektromobilności i klimatyzacji będzie oznaczał jeszcze większe zużycie energii.
Dlatego sam rekord liczby paneli fotowoltaicznych i turbin wiatrowych nie wystarczy.
Indie wchodzą w etap, w którym najważniejszym pytaniem przestaje być: czy kraj potrafi wyprodukować wystarczająco dużo czystej energii?
Coraz częściej brzmi ono inaczej: czy sieć będzie w stanie tę energię odebrać, zmagazynować i dostarczyć dokładnie wtedy, kiedy będzie potrzebna?
Od odpowiedzi może zależeć nie tylko przyszłość indyjskiej energetyki. Ze względu na wielkość gospodarki, liczbę mieszkańców i skalę emisji powodzenie transformacji Indii będzie miało również znaczenie dla realizacji światowych celów klimatycznych.