Negocjacje prowadzone we wtorek, 22 września, trwały kilka godzin. Po stronie irańskiej uczestniczył w nich minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi, natomiast amerykańską administrację reprezentowali wysłannicy Donalda Trumpa – Steve Witkoff i Jared Kushner.
Nie jest jednak do końca jasne, w jakiej formule odbywały się kontakty. Trump mówił dziennikarzom o około trzygodzinnym spotkaniu, natomiast Witkoff oraz przedstawiciele Iranu wskazywali, że komunikacja odbywała się za pośrednictwem mediatorów, którzy przemieszczali się pomiędzy delegacjami. Główną rolę pośrednika odgrywał Katar.
Bez przełomu, ale rozmowy mają być kontynuowane
Po zakończeniu rozmów nie ogłoszono żadnego porozumienia ani zawieszenia działań wojennych.
Steve Witkoff ocenił jednak rundę konsultacji jako konstruktywną i zapowiedział dalszą pracę mediatorów. Donald Trump również mówił o postępie i przekonywał, że widzi możliwość osiągnięcia porozumienia z Teheranem.
Iran pozostał przy swoich dotychczasowych żądaniach.
Rzecznik irańskiego MSZ Esmail Baghaei przekazał, że za pośrednictwem Kataru strona amerykańska otrzymała warunki Teheranu. Obejmują one m.in. zakończenie działań wojennych na wszystkich frontach, zaprzestanie amerykańskich operacji militarnych, zniesienie blokady morskiej i presji gospodarczej oraz uwolnienie irańskich aktywów.
Teheran sygnalizował wcześniej również gotowość do ponownego otwarcia cieśniny Ormuz, jeśli Stany Zjednoczone ograniczą presję militarną i spełnią część irańskich warunków.
Trump groził Iranowi z mównicy ONZ
Rozmowy dyplomatyczne odbywały się w cieniu bardzo ostrego wystąpienia amerykańskiego prezydenta.
Podczas przemówienia na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ Trump przedstawił przed Iranem dwa możliwe scenariusze – zawarcie porozumienia lub dalszą konfrontację. Użył przy tym określenia o możliwości "unicestwienia" Iranu, jeśli negocjacje nie doprowadzą do rozwiązania konfliktu. Jednocześnie przewidywał, że do porozumienia może dojść po listopadowych wyborach do Kongresu USA.
Amerykański prezydent argumentował również, że działania militarne USA miały uniemożliwić Iranowi zdobycie broni nuklearnej. Waszyngton konsekwentnie wskazuje, że niedopuszczenie do powstania irańskiego arsenału nuklearnego pozostaje jednym z podstawowych warunków ewentualnego porozumienia.
Iran zaprzecza, by zamierzał zrezygnować z własnych warunków stawianych przed wznowieniem pełnych negocjacji.
Cieśnina Ormuz w centrum konfliktu
Jednym z najważniejszych punktów sporu pozostaje cieśnina Ormuz – wąski szlak morski łączący Zatokę Perską z Morzem Arabskim.
Przed obecną eskalacją był to jeden z najważniejszych korytarzy energetycznych świata. Według danych amerykańskiej Energy Information Administration przez cieśninę przechodziło około 20 proc. światowej konsumpcji ropy i produktów naftowych oraz ponad 20 proc. globalnego handlu skroplonym gazem ziemnym.
W wyniku wojny ruch statków dramatycznie zmalał. Jeszcze przed rozpoczęciem konfliktu przez Ormuz przepływało średnio około 125 dużych jednostek handlowych dziennie. W ostatnich dniach zdarzały się okresy, gdy odnotowywano zaledwie kilka takich przepraw.
Zakłócenia transportu surowców z Zatoki Perskiej przełożyły się na światowe ceny energii i zwiększyły presję na strony konfliktu, by znaleźć rozwiązanie dyplomatyczne.
Wojna trwa od lutego
Obecna eskalacja rozpoczęła się 28 lutego 2026 roku od amerykańsko-izraelskich uderzeń na Iran. Teheran odpowiedział atakami rakietowymi i dronowymi wymierzonymi m.in. w Izrael oraz amerykańskie instalacje w regionie.
Po późniejszej próbie zawieszenia walk doszło do ponownej eskalacji. Od tego czasu obie strony przeprowadzają okresowe ataki, a Stany Zjednoczone utrzymują presję militarną i gospodarczą na Iran.
Jednocześnie kanały dyplomatyczne nie zostały całkowicie zamknięte. Kontakty prowadzone w Nowym Jorku są pierwszymi tego rodzaju od czasu załamania wcześniejszego zawieszenia broni.
Dyplomacja wróciła, ale różnice pozostają
Rozmowy podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ nie przyniosły przełomu, ale fakt ich przeprowadzenia pokazuje, że obie strony nadal pozostawiają otwartą możliwość negocjacji.
Waszyngton domaga się przede wszystkim gwarancji dotyczących irańskiego programu nuklearnego. Teheran uzależnia dalsze kroki od zakończenia działań wojennych, ograniczenia amerykańskiej presji i zniesienia części blokad.
Na razie mediatorzy mają kontynuować kontakty.
Sytuacja pozostaje więc paradoksalna: tego samego dnia, gdy z mównicy ONZ padały jedne z najmocniejszych gróźb pod adresem Iranu, kilka pięter dalej dyplomaci próbowali znaleźć warunki pozwalające zakończyć konflikt.