Myszy były wszędzie, biegały po blatach kuchennych, po podłodze. Wychodziły z głośników, tapczanów, ze strychu. Na każdym kroku było ich coraz więcej. Przez pierwszy dzień łapaliśmy je przez ponad sześć godzin - relacjonowała Dominika Weber z Ekostraży.
Jak zaznaczyła, większość myszy jest oswojona i nadaje się do adopcji, więc w tej chwili czekają na nowych właścicieli.