Rządzący sugerują, że prozachodnie koalicje opozycyjne mogą wciągnąć Gruzję w wojnę podobną do tej na Ukrainie, podczas gdy oni gwarantują spokój i stabilność.
Billboardy ukazujące zniszczenia w Ukrainie, zestawione z obrazami spokojnej Gruzji, mają budować przekonanie, że tylko Georgian Dream może zapewnić narodowi bezpieczeństwo. Jednak opozycja, skupiona wokół kilku prozachodnich koalicji, twierdzi, że prawdziwym zagrożeniem dla kraju jest utrata demokracji i szansa na przystąpienie do Unii Europejskiej.
Gruzińska opozycja przypomina, że w grudniu 2023 roku kraj uzyskał status kandydata do UE, jednak proces akcesyjny został zamrożony w wyniku antyzachodnich działań Georgian Dream, w tym uchwalenia kontrowersyjnego prawa o „wpływach zagranicznych” w czerwcu 2024 roku. Prawo to zmusiło organizacje społeczne i media finansowane z zagranicy do rejestracji jako „działające w interesie obcego mocarstwa”, co wywołało masowe protesty na ulicach Gruzji.
Najbardziej wpływowy polityk w kraju, miliarder Bidzina Iwaniszwili, założyciel Georgian Dream, otwarcie oskarża opozycję o dążenie do destabilizacji Gruzji. Podczas wiecu w Batumi 10 października stwierdził, że opozycja próbuje wciągnąć kraj w wojnę i chaos, a w nadchodzących wyborach jego partia musi zdobyć większość konstytucyjną, aby temu zapobiec.
Jednak dla opozycji i wielu obywateli, wybory są czymś więcej niż tylko głosowaniem nad przyszłością kraju – to de facto referendum dotyczące przystąpienia Gruzji do Unii Europejskiej. Nika Gvaramia, lider opozycyjnej Koalicji na rzecz Zmian, podczas wiecu w Kutaisi podkreślił, że kluczowym wyborem dla Gruzinów jest wybór pomiędzy Rosją a Europą. Opozycja chce powstania pierwszego rządu koalicyjnego w historii Gruzji i zakończenia „rządów jednej partii”.
Jednak Georgian Dream nie ustępuje. Premier Irakli Kobakhidze przekonuje, że kraj osiągnął historycznie wysoki poziom poparcia dzięki utrzymaniu pokoju oraz szybkiemu wzrostowi gospodarczemu w ostatnich latach. Krytycy z kolei wskazują na masową emigrację – w 2023 roku kraj opuściło ponad 240 tys. Gruzinów w poszukiwaniu pracy, co podważa tezę o świetnej kondycji gospodarki.
W kontekście wyborów nie tylko Gruzja, ale i Zachód wyraża obawy. UE, USA i Wielka Brytania skrytykowały antyzachodnią retorykę gruzińskiego rządu, a Wielka Brytania zawiesiła coroczny dialog na temat bezpieczeństwa z Gruzją, wskazując na upadek demokracji.
Nadchodzące wybory mogą okazać się przełomowym momentem dla Gruzji – wyborem między integracją z Europą a dalszą izolacją pod wpływem prorosyjskich tendencji.