Chińskie manewry wokół Tajwanu. Ostra amunicja i polityczne groźby w cieniu rosnącego napięcia
W Cieśninie Tajwańskiej znów zrobiło się gorąco – dosłownie i politycznie. Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza rozpoczęła serię intensywnych ćwiczeń wojskowych z użyciem ostrej amunicji, mających na celu symulację ataków na kluczową infrastrukturę Tajwanu. Ćwiczenia pod kryptonimem "Strait Thunder" obejmują symulacje blokady wyspy i zmasowanych uderzeń na porty oraz obiekty energetyczne. To najbardziej zdecydowany pokaz siły Pekinu od miesięcy.
Chińskie władze nie ukrywają, że manewry są bezpośrednio wymierzone w nowego prezydenta Tajwanu Lai Ching-te, którego Pekin oskarża o dążenie do formalnej niepodległości wyspy. Retoryka stała się wyjątkowo ostra – media państwowe nazywają Laja "pasożytem" i "prowokatorem wojennym", a propagandowe grafiki przedstawiają go grillowanego nad ogniem jako symbol "niszczyciela Tajwanu".
Zdaniem komentatorów, Pekin celowo wybrał moment ćwiczeń – kilka tygodni po zakończeniu spotkań Xi Jinpinga z zagranicznymi liderami i forum Boao, by nie zakłócać kluczowych wydarzeń dyplomatycznych i gospodarczych. Jednocześnie, korzystając z faktu, że globalna uwaga skupiona jest na napięciach handlowych między USA a Chinami, Pekin podejmuje kolejną próbę wywarcia presji na Tajpej.
Tajwańskie władze potępiły działania Chin, określając je jako "nieodpowiedzialne prowokacje wojskowe" i zapowiedziały, że nie dadzą się zastraszyć. Prezydent Lai, który wcześniej nazwał Pekin "zagraniczną siłą wrogą", nie zmienia tonu mimo eskalacji.
Zaniepokojenie sytuacją wyraziły także Stany Zjednoczone. Departament Stanu potwierdził "trwałe zobowiązanie" do wspierania Tajwanu, a sekretarz obrony USA Pete Hegseth podczas niedawnej wizyty w Azji wezwał do "silnego i gotowego odstraszania" wobec chińskiej agresji.
Eksperci wskazują, że ćwiczenia te nie są już reakcją na konkretne wydarzenia, ale stają się elementem stałego nacisku i próbą przyzwyczajenia społeczności międzynarodowej do coraz śmielszych działań wojskowych Pekinu. Niektórzy analitycy porównują manewry do "próby generalnej" przed ewentualną blokadą lub interwencją zbrojną.
Mimo wojowniczej postawy Pekinu, sondaże w Tajwanie pozostają jednoznaczne – większość mieszkańców wyspy zdecydowanie sprzeciwia się jakiejkolwiek formie zjednoczenia z Chinami kontynentalnymi.
Wojskowi z Tajpej podkreślają, że każdy taki pokaz siły to również okazja do analizy potencjalnych scenariuszy działań obronnych. Choć napięcia rosną, Tajwan nie zamierza rezygnować z prawa do samostanowienia i przygotowuje się na każdy rozwój wydarzeń – zarówno w sferze dyplomatycznej, jak i militarnej.