Krytyczna sytuacja w Zaporoskiej Elektrowni Atomowej: jeden z generatorów awaryjnych przestał działać
Zaporoska Elektrownia Atomowa w Enerhodarze, największy tego typu obiekt w Europie, znalazła si ę w bezprecedensowym kryzysie. Jak poinformował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, jeden z generatorów awaryjnych przestał pracować, a obiekt od tygodnia pozostaje odcięty od zewnętrznych źródeł energii.
To już dziesiąty raz od początku pełnoskalowej inwazji Rosji, gdy elektrownia została całkowicie odłączona od sieci. Tym razem sytuacja jest wyjątkowo groźna – rezerwa w postaci generatorów miała zapewniać bezpieczeństwo chłodzenia paliwa reaktorów i zapobiegać topnieniu rdzenia.
"Mamy informacje, że jeden z generatorów przestał działać. To siódmy dzień bez zewnętrznego zasilania. Nigdy wcześniej w historii tego obiektu nie doszło do takiej sytuacji" – podkreślił Zełenski w swoim codziennym wieczornym wystąpieniu.
Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej już wcześniej alarmowała, że wszystkie linie przesyłowe dostarczające energię do elektrowni zostały zerwane w wyniku rosyjskich ostrzałów. Wskazywała także, że ciągłość dostaw prądu jest kluczowa dla pracy systemów chłodzenia. Na początku września dyrektor MAEA Rafael Grossi ostrzegał, że poziom wody w basenie chłodzącym spadł do wartości granicznych, co dodatkowo zwiększa ryzyko awarii.
Zakład pozostaje pod pełną kontrolą Rosji od 2022 roku. Strona ukraińska nie ma dostępu do obiektu, a na miejscu przebywa jedynie ograniczona grupa ekspertów MAEA dopuszczona przez Moskwę.
Obecnie wszystkie sześć reaktorów siłowni znajduje się w stanie tzw. zimnego zatrzymania. Jednak eksperci zwracają uwagę, że przy braku stabilnego zasilania nie można mówić o pełnym bezpieczeństwie obiektu.
Zaporoska Elektrownia Atomowa od miesięcy pozostaje symbolem nie tylko zagrożeń związanych z wojną, lecz także globalnego ryzyka nuklearnego, które wciąż realnie wisi nad regionem.