Hongkong – ostatnia deska ratunku dla chińskich firm tech? Roboty w windach i wyścig z geopolityką
W eleganckim hotelu na wyspie Hongkong autonomiczny robot dostawczy cierpliwie czeka przed windą. Gdy drzwi się otwierają i wysiada gość, maszyna zręcznie wjeżdża do środka, by dostarczyć zamówienie na właściwe piętro. Ten pozornie prosty manewr wymaga zaawansowanej technologii: nawigacji w dynamicznym środowisku pełnym ludzi, rozpoznawania pięter i precyzyjnego docierania do konkretnego pokoju.
Za tym robotem stoi Yunji Technology – chińska firma z kontynentu specjalizująca się w robotach usługowych do hoteli, szpitali i fabryk. Jej wiceprezes Xie Yunpeng nie ukrywa ambicji: Hongkong ma być trampoliną do globalnej ekspansji. "Chcemy najpierw odnieść sukces tutaj, a potem ruszyć na inne rynki" – podkreśla.
Yunji nie jest wyjątkiem. Coraz więcej chińskich spółek technologicznych z kontynentu traktuje Hongkong jako strategiczny most do świata zewnętrznego. Miasto oferuje dostęp do międzynarodowego kapitału, testowanie produktów na globalnych klientach oraz budowanie wiarygodności, której brakuje na bardziej wrogich rynkach.
Geopolityczne "chińskie ryzyko"
Stany Zjednoczone i Europa patrzą na chińskie technologie z rosnącą nieufnością. Obawy o szpiegostwo, zależność od chińskich dostawców i dominację w kluczowych sektorach sprawiają, że firmy z Pekinu, Szanghaju czy Shenzhen mają utrudniony dostęp do zachodniego finansowania i kontraktów. Listing na Wall Street staje się coraz trudniejszy, a niektóre inwestycje poddawane są rygorystycznym przeglądom bezpieczeństwa narodowego.
W tym kontekście Hongkong jawi się jako atrakcyjna alternatywa. W 2025 roku liczba firm z Chin kontynentalnych notowanych na giełdzie w Hongkongu znacząco wzrosła – według danych analityków nawet o ponad 150 proc. w porównaniu z poprzednim okresem. Agencja Invest Hong Kong odnotowuje rosnące zainteresowanie sektorem innowacji i technologii wśród przyjeżdżających firm.
Eksperci, tacy jak Xiaomeng Lu z Eurasia Group, wskazują, że "przeciwne wiatry geopolityczne" zamknęły chińskim firmom drzwi do Nowego Jorku. Hongkong pozostaje największą nadzieją na przyciągnięcie globalnych inwestorów i zaprezentowanie się jako podmiot nieograniczony wyłącznie chińskim rynkiem wewnętrznym.
Polityka Pekinu i "samowystarczalność technologiczna"
Zainteresowanie Hongkongiem wpisuje się w szerszą strategię Chin. Pekin kładzie ogromny nacisk na technologiczną samodzielność – zwłaszcza w dziedzinie sztucznej inteligencji, półprzewodników i zaawansowanego sprzętu. To jeden z priorytetów 15. Planu Pięcioletniego, w którym technologia jest traktowana nie tylko jako motor gospodarki, ale też element bezpieczeństwa narodowego w obliczu napięć z USA.
Hongkong, dzięki swojej unikalnej pozycji "jednego kraju, dwóch systemów", ma ułatwiać chińskim firmom dostęp do światowych standardów, jednocześnie pozostając blisko kontynentu. Władze specjalnego regionu przyspieszają procedury listingowe i oferują wsparcie dla przedsiębiorstw z mainlandu.
Przykładem jest nie tylko Yunji, które zadebiutowało na giełdzie w Hongkongu w październiku 2025 roku, ale też firmy takie jak MiningLamp Technology (AI) czy inne startupy z obszaru robotyki i oprogramowania. Założyciele podkreślają rolę Hongkongu jako "stacji przesiadkowej zgodności danych" – miejsca, gdzie można przetestować transgraniczny przepływ informacji i przygotować się do wejścia na bardziej wymagające rynki.
Szanse i ograniczenia
Sukces w Hongkongu nie gwarantuje automatycznie otwarcia drzwi na Zachód. Rządy USA, Wielkiej Brytanii i innych krajów zaostrzyły kontrole inwestycji chińskich w infrastrukturę krytyczną, sieci telekomunikacyjne czy technologie AI. Skandale takie jak ten z Luckin Coffee przypominają inwestorom o ryzyku związanym z przejrzystością chińskich spółek.
Ponadto, od czasu protestów w 2019 roku i wprowadzenia ustawy o bezpieczeństwie narodowym, Hongkong stracił część dawnego blasku w oczach niektórych międzynarodowych graczy. Krytycy wskazują na ograniczenie swobód politycznych, choć władze podkreślają, że zmiany przywróciły stabilność.
Eksperci tacy jak Paul Triolo z DGA Group ostrzegają, że Hongkong nie jest pełną "tarczą geopolityczną". Firmy z kontynentu nadal podlegają chińskim regulacjom w zakresie cyberbezpieczeństwa i danych, co tylko częściowo łagodzi ryzyko.
Mimo to trend jest wyraźny. Chińskie firmy technologiczne ścigają się z czasem: chcą wykorzystać okno możliwości, jakie daje Hongkong, zanim napięcia geopolityczne jeszcze bardziej się zaostrzą. Dla wielu z nich to nie tylko kwestia pieniędzy, ale przetrwania na globalnej scenie – od dostawczych robotów w hotelowych korytarzach po ambicje stania się liderami w AI i robotyce na skalę światową.
W erze rosnącej rywalizacji USA–Chiny Hongkong pozostaje jedną z niewielu otwartych furtek. Pytanie tylko, jak długo uda się ją utrzymać.