W krakowskim szpitalu dziecięcym za miesiąc zabraknie lekarzy.

Już w listopadzie oddział ratunkowy Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie może przestać działać z powodu braku lekarzy do obsady dyżurów. Pracujący tam rezydenci wypowiadają klauzule opt-out do kontraktów, pozwalające im pracować więcej niż przez 48 godzin tygodniowo. Nie chcą pracować ponad siły, narażając tym samym zdrowie małych pacjentów.

Wypowiedzenia składają też lekarze z oddziału chirurgii, gastroenterologii czy z poradni genetyki. Wszyscy domagają się podwyżek a przede wszystkim działań resortu zdrowia celem uzupełnienia braków kadrowych.

Przemawiający na zorganizowanej przez miejscowy odział OZZL konferencji prasowej prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej zarzucił resortowi “wypychanie” pacjentów do niepublicznego sektora opieki zdrowotnej, a lekarzy – w poszukiwaniu lepszych warunków pracy – za granicę.