Ekspresowy poród na parkingu przed szpitalem. “Oluś po prostu wyszedł mi na dwie dłonie”

Małemu Aleksandrowi tak spieszyło się na świat, że nie czekał aż jego mama dotrze na salę porodową. Olek urodził się na parkingu przed szpitalem Ujastek w Krakowie. Chłopiec i mama są zdrowi, dziecko waży 3,5 kilograma i uzyskało dziewięć punktów w 10-stopniowej skali Apgar.

Nietypowy poród miał miejsce we wtorek rano. – Obudziłam się około piątej rano. Nie chciałam budzić męża, dałam mu pospać jeszcze godzinkę, ale w końcu mówię: musisz wstawać, będziemy rodzić – wspomina pani Magda, matka Aleksandra.

– Oluś po prostu wyszedł mi na dwie dłonie, potem wzięłam go w górę, klepnęliśmy, bo nie zapłakał. Bartek podał szybko kocyk, włączył ogrzewanie i tym oto sposobem znaleźliśmy się pod samym szpitalem – relacjonuje kobieta.

Jej mąż pobiegł do szpitala po pomoc. Jako pierwsza na miejscu zjawiła się Elżbieta Lebiedź, położna oddziałowa na Oddziale Intensywnej Opieki Neonatologicznej Szpitala Ginekologiczno-Położniczego Ujastek.

– Słyszę imienny zwrot w moją stronę z prośbą o pomoc, bo dziecko urodziło się w samochodzie – mówi położna. Natychmiast pobiegła na parking.

– Zaglądam przez szybę samochodu, widzę, że mama trzyma w ramionach dziecko – relacjonuje położna.