80-latek odebrał z przedszkola w Lubartowie nie swojego wnuka, zorientował się dopiero w domu

W jednym z przedszkoli w Lubartowie na Lubelszczyźnie doszło do pomyłki – 80-letni mężczyzna odebrał czterolatka, sądząc, że to jego wnuk. Zabrał go do domu, nakarmił i włączył bajkę. Gdy zorientował się, że się pomylił, do drzwi zapukała policja.

W poszukiwaniach brało udział około 50 funkcjonariuszy i policjanci z prewencji w Lublinie, a także przewodnik z psem tropiącym – powiedziała Jagoda Stanicka z Komendy Powiatowej Policji w Lubartowie.

Dyrektorka przedszkola tłumaczy, że do pomyłki mogło dojść dlatego, bo chłopcy mają podobnie brzmiące imiona, chodzą w takich samych kurtkach i mają czapki takiego samego koloru. Ponadto chłopcy się przyjaźnią.

– Mieli obiecane, że któregoś dnia odbierze ich z przedszkola właśnie dziadek kolegi mojego syna i dzieci pobawią się w domu tegoż dziadka – tłumaczyła pani Natalia, matka pomyłkowo zabranego z przedszkola chłopca.

Jeszcze tego samego dnia dyrektorka przedszkola zwołała specjalne zebranie, na którym zarządziła dokupienie dodatkowych kamer, aby zwiększyć bezpieczeństwo w placówce.

W poszukiwaniach brało udział około 50 funkcjonariuszy i policjanci z prewencji w Lublinie, a także przewodnik z psem tropiącym – powiedziała Jagoda Stanicka z Komendy Powiatowej Policji w Lubartowie. Dyrektorka przedszkola tłumaczy, że do pomyłki mogło dojść dlatego, bo chłopcy mają podobnie brzmiące imiona, chodzą w takich samych kurtkach i mają czapki takiego samego koloru. Ponadto chłopcy się przyjaźnią. - Mieli obiecane, że któregoś dnia odbierze ich z przedszkola właśnie dziadek kolegi mojego syna i dzieci pobawią się w domu tegoż dziadka – tłumaczyła pani Natalia, matka pomyłkowo zabranego z przedszkola chłopca. Jeszcze tego samego dnia dyrektorka przedszkola zwołała specjalne zebranie, na którym zarządziła dokupienie dodatkowych kamer, aby zwiększyć bezpieczeństwo w placówce.